Recenzja Leica M7 – aparat bliski ideału (przynajmniej dla moich osobistych wymagań)

Myślałem o tym, że tak często rozmawiam tutaj o mojej Leica M7, nie pasując tak naprawdę do niszy aparatów kompaktowych 35mm, wokół której pierwotnie zamierzałem stworzyć ten blog. Ale po niedawnym starciu z Leicą iiia i późniejszym poczuciu, że nieuwzględnienie tutaj dalmierzy z wymiennymi obiektywami było dość krótkowzroczne, pomyślałem, że nadszedł czas, abym przyłożył pióro do papieru – że tak powiem – i napisał coś nieco bardziej dogłębnie o Leice M7; aparacie, o którym, gdyby go przycisnąć, powiedziałbym, że jest prawdopodobnie najlepszym aparatem, jaki posiadam.

Napisałem trochę o M7 i o tym jak rozwiązał on dla mnie szczególny problem zaraz po tym jak go dostałem, ale powiedzieć, że od tego czasu zdążyłem go polubić byłoby niedopowiedzeniem! W sieci jest sporo recenzji Leica M7, szczególnie podoba mi się ta na Luminous Landscapes, po prostu przemówiła do mnie jako fotografa z pewnym zestawem wymagań. Ale odkąd go posiadam, stało się jeszcze bardziej jasne, jak dobrze jest dla mnie dopasowany. I to jest w dużej mierze to, o czym chcę opowiedzieć, moje doświadczenia z nim i to, jak dopiero dzięki jego użytkowaniu doceniłem, jak idealnym aparatem może być dla mnie… Prawdopodobnie nastawiłem się na to, że będzie to jakaś śliniąca się, przesadnie pozytywna recenzja? Cóż, z pewnością ma ona swoje pozytywne strony, ale nic nie jest doskonałe, w tym Leica M7 i mam nadzieję, że uda mi się przedstawić te negatywne cechy tak dokładnie jak te pozytywne. W rzeczywistości to właśnie negatywne cechy chciałbym omówić w pierwszej kolejności. Głównie dlatego, że kiedy mówimy o Leica M7, wydaje się, że w pokoju jest słoń. Trzeba przyznać, że Leica M7 z różnych powodów dzieli opinie i to właśnie od niej zacznę.

Pierwsza rolka XP2 z M7

Jedna z moich ulubionych z pierwszej rolki jaką zrobiłem M7

M7 i jej rozbieżna natura.

Jest wielu fotografów Leica, którzy lekceważą Leicę M7 za to, że ma ten dziwny i pozornie obcy tryb „priorytetu przysłony”. A co czyni go jeszcze dziwniejszym i być może nawet ważniejszym, jeśli chodzi o pozorne zastrzeżenia, to fakt, że nie jest on również w pełni mechaniczny!

Jak już wspomniałem w moim ostatnim poście o Leice i Oskarze Barnacku, Leica rozpoczęła swoją przygodę z kompaktowymi aparatami 35mm od całkowicie mechanicznego aparatu. Kontynuowali tę drogę przez 70-80 dziwnych lat przed wprowadzeniem M7. Konsekwentnie umożliwiali purystom korzystanie z aparatów, które zapewniały tylko tyle funkcji, że były niewiele – jeśli w ogóle – więcej niż wymagane minimum. Ta ścieżka „doskonałego projektu”, o której wspomniałem jako tak widocznej w Leica iiia, była dość dobrze przestrzegana i to pomimo konkurencji dostarczającej sprzęt po coraz niższych cenach, który wykazywał coraz większe „zaawansowanie” technologiczne. Osiągnięto to dzięki wysokim standardom mechanicznym tak, że – wszystko za cenę – „purysta” mógł mieć aparat, który nie tylko działał niemal idealnie zgodnie ze swoim przeznaczeniem, ale dzięki niemal perfekcyjnemu wykonaniu mechanicznemu, miał również wrażenie, że niezawodność jest niemal całkowicie pewna.

Leica M7

Pomimo, że dzieli wiele cech fizycznych ze swoimi poprzednikami, pod maską jest zupełnie inny.

I wtedy pojawia się Leica M7 ze swoją wymyślną, elektrycznie sterowaną migawką. W przeciwieństwie do wszystkich poprzednich dalmierzy Leica, migawka M7 jest wyzwalana elektronicznie i sterowana czasowo. To, co wnosi do stołu to potencjał dla większej dokładności czasu otwarcia migawki, nie wspominając o tym, że przy priorytecie przysłony, czas otwarcia migawki mieści się pomiędzy standardowymi stopniami. Niektórzy mogą twierdzić, że teoretycznie może to prowadzić do dokładniejszej ekspozycji, choć ze względu na to, że odczyt pochodzi z dość prymitywnego miernika centralnie ważonego, prawdopodobnie można powiedzieć, że jakakolwiek różnica będzie znikoma. Powiedziałbym również, że jeśli chcesz dokładności czasu otwarcia migawki, aparat taki jak Leica powinien Ci ją zapewnić bez potrzeby stosowania wymyślnej elektroniki…

Te dość wątpliwe korzyści są połączone z tym, co dla wielu jest jeszcze poważniejszym zastrzeżeniem. Ponieważ działa on na baterie, kiedy baterie zawiodą nie masz migawki! Ściśle rzecz biorąc, można ją uruchomić mechanicznie przy 1/60 i 1/125, ale jest to dość ograniczające. Wydaje mi się, że jest całkiem dobry powód, dlaczego nie mogli sprawić, by działał jak Nikon FM3a i miał w pełni mechaniczną migawkę; rozmiar może… Albo koszty?! Zużyte baterie oznaczają również brak światłomierza, więc w zasadzie aparat staje się martwym ciężarem na szyi. I co frustrujące, daje on również niewielkie ostrzeżenie, kiedy baterie zawiodą; kiedy to się stanie, w wizjerze pojawia się napis 'bc’ (battery check) i aparat przestaje działać. Ludzie nie lubią zmian, a szczególnym typem ludzi, którzy najmniej lubią zmiany są tradycjonaliści i puryści. I oczywiście, ze względu na swoją historię byli oni – i nadal są – znaczną częścią klientów i użytkowników Leica. Leica M7, jak się wydaje, dla wielu nie była tym, czym mogła, a może nawet powinna być. Przeczytaj post Bellamy’ego Hunta na temat wyboru właściwej Leiki dla Ciebie – doskonały i bardzo przydatny post, ale ja i on zdecydowanie nie zgadzamy się co do M7!

N.B. Powinienem dodać, dla niewtajemniczonych, że droga Leiki przed M7 nie była tak gładka jak sugerowałem. Aby uzyskać dobry przykład, wyszukaj w google hasło „Leica M5” i poczytaj. Moja różowa perspektywa ma na celu zilustrowanie punktu dotyczącego M7. Ale myślę, że M5 była również winna próbom bycia trochę za daleko poza tym, czego chcieli ówcześni puryści.

Wieża Jerona

Ulubione ujęcie z wycieczki do Londynu.

Robienie zdjęć z dnia na dzień

Moim zdaniem, wiele z tego jest nieistotne z dnia na dzień. Wspomniałem wcześniej o moim zamiłowaniu do priorytetu przysłony w aparatach, a w szczególności w tym aparacie. Posiadałem M6, ale jak już wspomniałem w innym miejscu na tym blogu, sprzedałem go na rzecz Voigtlandera R2A. Moje ówczesne rozumowanie wynikało przede wszystkim z funkcji AE. M7 może nie być w pełni mechaniczny, i mogę potrzebować trzymać zapasowy zestaw baterii pod ręką, ale dla mnie, to są drobne wyrzeczenia, które dają mi poziom funkcjonalności, który czuję się bardziej komfortowo mając niż nie, szczególnie w aparacie, który mogę chcieć nosić całkiem dużo gdziekolwiek idę.

Nie zrozum mnie źle, dostaję purystyczny pogląd, martwię się, że ze względu na potencjał do awarii elektroniki mam aparat, który może nie żyć tak długo, jak czysto mechaniczny jeden. Martwię się o raporty, które czytałem i słyszałem o zawodzących migawkach i oczywiście martwię się o potencjalne koszty naprawy. I znalezienie kogoś, kto może zrobić naprawę w tej sprawie – Leica prawdopodobnie jest najlepszą – lub rzeczywiście jedyną(?) opcją.

Ale te obawy, choć ważne nie są be all i end all posiadania aparatu. Nie mam tych samych obaw w przypadku innych aparatów, które posiadam, a wiele z nich jest jeszcze bardziej awaryjnych bez baterii. A niektóre, jak mój Nikon D800, który kosztował mnie 2 i pół raza więcej niż Leica (którą kupiłem z drugiej ręki), nie oczekuję, że posłuży mi dłużej niż 5 lat. Po tym czasie oczekuję również, że będzie on wart niewiele, co nie jest tym samym oczekiwaniem, które mam w stosunku do mojej Leici M7! Jednak dla wielu osób tak nie jest, jeśli chodzi o Leicę. Myślę, że dla tych ludzi Leica powinna służyć przez całe życie, bez większych wątpliwości, że zawiedzie. Z tego powodu, dla nich, M7 po prostu nie pasuje. Reprezentuje zbyt duże odchylenie od tego, czym powinna być Leica. Nie tylko pod względem tego, co przedstawiłem, ale także dlatego, że funkcjonuje z automatyką, a to dla niektórych purystów jest po prostu nie w porządku!

Na szczęście dla mnie i podejrzewam, że dla wielu innych nie jest to mentalność, którą posiadam, dla mnie Leica M7 reprezentuje coś zupełnie innego. Reprezentuje punkt, w którym dziedzictwo i ideały Leica z dawnych lat spotykają się z nowoczesnymi udogodnieniami technologicznymi, które sprawiają, że jest to doskonały wybór. Pomimo tego, że jest zależny od baterii i ponieważ robi rzeczy, których potrzebuję i bardzo niewiele więcej lub mniej, dla mnie nadal zawiera w sobie uczucie „doskonałego projektu”… No prawie…

Leica M7 i jej wady konstrukcyjne

Zanim przejdę do prawdopodobnie obrzydliwej pochwały dla tego aparatu, powinienem wspomnieć, że jest jedna lub dwie cechy w Leica M7, które w połączeniu z projektem i funkcjonalnymi wyborami, które je otaczają po prostu mnie zaskakują. Pierwszą z nich jest plastikowe pokrętło sterujące na tylnej ściance; moim zdaniem jest ono po prostu do dupy!

Leica M7

Drapieżne plastikowe pokrętło sterujące na tylnej ściance

Jest kłopotliwe w użyciu i całkowicie zaprzecza pozostałym elementom aparatu. W zasadzie oznacza to, że nie używam go do większości funkcji, do których jest przeznaczony. Kompensacja ekspozycji jest zbyt kłopotliwa – potrzebujesz obu rąk!!! – więc używam go tylko do ustawiania ISO, które, nawiasem mówiąc, jest również zbyt skomplikowane. Nie powinienem go używać do tego celu, ponieważ aparat posiada czytnik kodów DX, ale moje zdanie na temat odczytu kodów DX w jakimkolwiek aparacie zaprojektowanym dla entuzjasty lub profesjonalisty nie jest pozytywne, a poza tym czytnik kodów DX w moim aparacie zawodzi z przerwami! So lumbered with the crappy manual ISO dial I stay.

Secondly there is the battery compartment door, also plastic, also a bit shit! Pewnego dnia odskoczyła na ulicy!

Leica M7

Plastikowa komora baterii otoczona pięknie obrobionym metalem

Na szczęście słyszałem, że uderzyła o podłogę, ale gdyby to się stało w jakimś ruchliwym miejscu, byłby to game over. Przykleiłem do niego ładunek blu-tak, żeby się nie zamykał, ale mam nadzieję, że w pewnym momencie znajdę bardziej eleganckie rozwiązanie. Więc nie jest idealnie… Nie do końca, ale przypuszczam, że przynajmniej nie podpala twojej ręki!

Do dobrych kawałków …

Wyobrażam sobie, że jeśli natknąłeś się na ten blog tylko raz wcześniej, to prawdopodobnie po to, by przeczytać artykuł o dość mocno zautomatyzowanym aparacie. Lubię robić zdjęcia wszystkimi rodzajami aparatów, ale mając wybór, częściej niż nie wybieram coś z poziomem automatyzacji, i dość często skutkuje to wzięciem do ręki aparatu kompaktowego 35mm. Nazwij mnie leniwym, jeśli chcesz, prawdopodobnie jestem nim według standardów wielu ludzi, ale w większości sytuacji uważam, że ich ograniczenia i udogodnienia są raczej wyzwalające niż ograniczające.

Leica M7, ze względu na ręczne ustawianie ostrości, jest prawdopodobnie o ułamek wolniejsza w użyciu niż niektóre z aparatów, które regularnie noszę. Pod wieloma względami jest jednak o wiele mniej restrykcyjna niż one. Zapewnia pełniejsze poczucie kontroli, ale dzięki poziomowi automatyzacji, który posiada, pozwala na wiele z szybkości myślenia, którą rozkoszowałem się używając w pełni zautomatyzowanego aparatu.

AE, to jest dobre!

Kiedyś w zeszłym roku podjąłem decyzję o ponownym zakupie Leici i z powodu posiadania wielu z wyżej wymienionych automatycznych aparatów, prawie zdecydowałem się na ponowny zakup M6. W końcu przekonałem się do sprzedaży mojego Voigtlandera R2A, aby sfinansować zakup Leiki M7. Jest coś takiego w M7, co pomimo przeczytania sporej ilości artykułów w sieci, nie do końca rozumiałem rozważając ją w porównaniu z innymi aparatami dalmierzowymi. Z pewnością nie jest to coś, co odkryłem dopiero po wejściu w posiadanie aparatu i gdyby było to bardziej jasne, prawdopodobnie nie wahałbym się tak długo! Mówię o auto-ekspozycji, ale bardziej szczegółowo mówię o sposobie auto-ekspozycji jest zaimplementowany.

I wspomniał rudymentarną naturę miernika wcześniej w poście, dobrze dość rudymentarny to może być, ale bardzo użyteczny to jest. Jeśli poczytasz w sieci, znajdziesz ludzi spierających się o to, czy jest to miernik centralnie ważony czy duży miernik punktowy. Moje osobiste doświadczenie sprawia, że skłaniam się ku stwierdzeniu, że działa on bardziej jak miernik centralnie ważony. Może to nie wydawać się logiczne, ponieważ odczyt miernika jest dokonywany na podstawie białej plamki namalowanej na żaluzji migawki – plamki, która w rzeczywistości ma bardzo wyraźną krawędź. Jednak w użyciu, aparat nie działa jak miernik punktowy, odczyty są o wiele bardziej płynne między sobą, i to nawet przy pomiarach pomiędzy bardziej kontrastowymi obszarami sceny. Przypuszczam, że jest to prawdopodobnie spowodowane wielkością plamki miernika, ale zastanawiam się, czy światło jest również odbijane od otaczającego obszaru? Być może nie, choć z pewnością czytałem o innych spekulujących na ten temat… Nie jestem wystarczająco obeznany z techniką, aby to skomentować. Tak czy inaczej, uważam, że wyniki są generalnie dobrze wymierzone bez konieczności zbytniego martwienia się w szerokim zakresie okoliczności fotografowania.

Cite station

Zważywszy na oświetlenie na stacji byłem bardzo zadowolony z tego rezultatu.

Ale nie to jest dla mnie decydujące. Ta większa plamka, przy priorytecie przysłony, jest połączona z odczytami czasu otwarcia migawki w wizjerze. W trybie manualnym, tak jak w M6TTL, miernik jest po prostu pokazany jako dwa trójkąty i kółko. Może się to wydawać dość nieistotne, ale dla mnie te odczyty prędkości migawki są bardzo przydatne. Jak już wspomniałem, Leica M7 jest dobra w podawaniu prawidłowej ekspozycji bez większego zastanowienia. Ale nie jest w żadnym wypadku bezbłędna, nie możesz po prostu skierować jej na dowolną scenę i oczekiwać, że wszystko będzie dobrze. Nie jest to wielosegmentowy lub „matrycowy” – jak nazwałby go Nikon – miernik, więc nie mierzy ani nie próbuje zrozumieć całej sceny. Nie chodzi o to, że mierniki matrycowe zawsze mają rację – są one po prostu zaprojektowane tak, aby przynajmniej próbować to zrobić, co nie ma miejsca w przypadku M7.

Mimo to, gdy jest trudna scena do zmierzenia, uważam, że sposób działania miernika M7 jest jednym z najłatwiejszych, jakich używałem do oceny dobrej ekspozycji w sposób, w jaki czuję się najbardziej komfortowo. Nie jest to spowodowane tym, że stara się on być zbyt sprytny, ale tym jak bardzo jest prosty. Wiem, że niektórzy ludzie lubią entuzjastycznie podchodzić do systemu strefowego i miernika punktowego, ale ja nie jestem zwolennikiem entuzjazmu aż tak często – wydaje mi się, że już wcześniej wspominałem o moim lenistwie! To co mnie interesuje, to możliwość szybkiego i stosunkowo dokładnego wyczucia sceny. Ponieważ miernik Leici jest bardziej ważony niż punktowy, uważam, że jest on przydatny do zebrania zestawu szybkich średnich z całej sceny. Na podstawie tych średnich mogę podjąć świadomą decyzję, co da najlepszą ekspozycję dla tego, co chcę osiągnąć. Po dokonaniu oceny sceny mogę ocenić, jakiego czasu otwarcia migawki chcę użyć, ale zamiast ręcznie przełączać pokrętło czasu otwarcia migawki, mogę znaleźć obszar sceny, który daje mi czas otwarcia migawki, którego chcę użyć, wcisnąć do połowy migawkę, aby zablokować czas otwarcia migawki, zrobić zdjęcie i wykonać zdjęcie.

W przypadku M6 (/M7 w manualu) możesz to zrobić poprzez odczyty z okolicy sceny, ale jest to wolniejszy proces i ponieważ nie ma odczytu prędkości migawki w wizjerze, musisz spojrzeć na górę aparatu, aby dokonać każdego odczytu. Proces ten jest następnie powtarzany aż do uzyskania pożądanej kombinacji odczytów. Następnie, gdy już to masz, to musi być wybierany w, a następnie ostatecznie można strzelać. Pamiętam, że robiłem to właśnie w katedrze w Worcester pewnego dnia kilka lat wstecz. Próbowałem wypracować najlepszą ekspozycję dla sceny oświetlonej do połowy świecami, zajęło to trochę czasu, ale w końcu się udało.

Zrobione moją starą Leiką M6 i 50mm v3 Summicron

Zrobione moją starą Leiką M6 i 50mm v3 Summicron

To jest bardzo możliwe do zrobienia, ale jest to po prostu wolniejszy proces… Nie znaczy to, że nie jest to proces, w którym niektórzy mogą się rozsmakować, ale ja osobiście lubię trochę więcej prędkości. Przypuszczam, że dryfuję w kierunku wychwalania cnót automatycznej ekspozycji jako całości, ale nie o to mi chodzi. Chodzi o to, że ze względu na sposób działania automatycznej ekspozycji w Leica M7, prawdopodobnie pozwala ona na lepsze zrozumienie sceny szybciej niż jej odpowiedniki bez AE. I oczywiście, jeśli nadal chcesz fotografować jak M6, możesz przełączyć go na manual i napełnić swoje buty!

Porównanie AE do AE

Szybko wróć do tego, co mówiłem o posiadaniu Voigtlandera R2A i czasie, gdy zastanawiałem się nad kupnem M6 zamiast M7. Mentalność, którą wtedy miałem, była taka, że posiadałem już dalmierz AE, prawie wmówiłem sobie, że M7 jest niepotrzebnie drogą opcją, kiedy mogłem mieć M6 i Voigtlandera za te same pieniądze, mieć te same cechy i mieć dwa korpusy. Wtedy miało to tak wiele sensu i pod wieloma względami nadal ma. Ale, to wszystko wraca do sposobu w jaki M7 mierzy.

Miernik Voigtlandera jest pochylony w kierunku jednego z rogów, dolny lewy, jak sądzę. Chociaż ma to swoje zalety, nie jest to tak użyteczne w wielu sytuacjach, jak sądzę. Nie oznacza to, że kiedykolwiek miałem problemy z ekspozycją w R2A, ale to co wniosła Leica M7 to coś o wiele bardziej komfortowego dla mnie, jeśli chodzi o sposób fotografowania. Myślę, że to samo można powiedzieć o Zeiss ZM Ikon… Chociaż, ponieważ nie używałem Zeiss’a nie powinienem się wypowiadać, ale jestem przekonany, że ma on taki sam układ pomiarowy jak Voigtlander (edit, właśnie go wypróbowuję i nie do końca mam rację, ale wszystko wyjaśnię, gdy skończę recenzję Ikon’a).

Nie są to jedyne aparaty, z którymi Leica M7 wypada korzystnie pod tym względem. Weźmy na przykład lustrzanki Nikon z ręcznym ustawianiem ostrości. FM’y mają LED’owe wskaźniki pomiaru, tak jak M6, możesz je zobaczyć przy słabszym oświetleniu, ale nie mają one zalet, o których mówiłem w taki sam sposób jak M6 i jego prosty LED’owy miernik. FE’s i FM3A mają niektóre z tych zalet poprzez dobrze zaimplementowane użycie dopasowanych mierników igłowych, po prostu nie można zobaczyć odczytów tak łatwo w słabym świetle. F3 ma cyfrowy odczyt, ale polega na kiepskiej małej lampce do podświetlenia ekranu… Mógłbym tak jeszcze długo! Jednak dla mnie, dla moich wymagań, sposób w jaki Leica M7 mierzy i wykonuje swoją funkcję AE jest absolutnie idealny! W rzeczywistości, posunąłbym się do stwierdzenia, że z M7 w ręku czuję się bardziej pewny swojej zdolności do zrobienia zdjęcia z ekspozycją, do której dążyłem, niż z jakimkolwiek innym aparatem, którym robiłem zdjęcia do tej pory.

Dalsze przemyślenia na temat poziomu automatyki w Leica M7

Czytam dużo o aparatach online i znajduję wiele komentarzy na temat automatyki. A dokładniej tam, gdzie automatyka jest postrzegana jako oszustwo do pewnego stopnia. Choć nigdy nie unieważniłbym żadnej metody fotografowania do tego stopnia, aby nazwać ją oszustwem, to widzę trochę prawdy w idei, że nadmierne uproszczenie funkcji w niewłaściwych rękach może prowadzić do lenistwa. W przypadku Leica M7, poziom automatyzacji nie jest – przynajmniej moim zdaniem – po to, aby zachęcić lub wspomóc mentalność robienia zdjęć. Jest po to, aby dać użytkownikowi bardzo ważną metodę dla zapewnienia prawidłowej ekspozycji. To jest w rzeczywistości, gdzie znalazłem się całkowicie zgadzając się z matey na świetlistych krajobrazów. Całkowicie manualny aparat może utrudnić proces fotografowania, szczególnie w pewnych dziedzinach. M7 robi co w jego mocy, aby zejść z drogi fotografowi, pozwala na szybkie decyzje i szybkie działanie bez traktowania użytkownika protekcjonalnie lub nadrzędnie w stosunku do jego działań z nadmiernymi uproszczeniami lub nadmiernym upraszczaniem funkcji.

Jest również dodatkowa korzyść z tej funkcji AE w Leica M7. W sposobie, w jaki używam aparatu, sprawia ona, że badziewne pokrętło kompensacji ekspozycji staje się całkiem zbędne!

Zalana rzeka

Kolejne ulubione zdjęcie z czasów, gdy widzieliśmy dość poważną powódź na początku tego roku.

Szybkie słowo na temat Leica M7 w dłoni

Jest jeszcze jeden dość istotny powód, dla którego stawiam Leicę M7 na piedestale. To wprawdzie tylko na podstawie tego, co mogło być (ale na pewno nie wyglądało) psem M6, ale ta M7 jest w porównaniu z nim bardzo gładka. Pamiętam jak myślałem, że M6 był przyjemny w użyciu, ale M7 jest dla mnie gładszy. Jest to szczególnie zauważalne w dźwigni przesuwu filmu, jest jak nóż przez masło! Wybór czasu otwarcia migawki jest również doskonały, w zasadzie wszystkie elementy sterujące (ignorując plastikową ohydę z tyłu) są doskonałe! Jest tylko jeden inny aparat w mojej kolekcji, który dorównuje M7 w odczuciu jakości, jest to Leica iiia, ale nawet ona nie jest tak gładka w swoich mechanicznych funkcjach… Myślę, że te rzeczy prawie rozumie się same przez się.

Duma z posiadania

Więc, dość o samym aparacie, to tylko narzędzie w końcu… czyż nie? Dla mnie aparat jest narzędziem, ale od kiedy to narzędzie musi być tylko o swojej funkcji? To już drugi post, w którym opowiadam o historii Leica, nie będę się powtarzał, ale biorąc to wszystko pod uwagę, jak mogę nie być dumny z posiadania takiej rzeczy? Myślę, że niektórzy ludzie mylą dumę z aparatów, lub przynajmniej wzmiankę o niej, z ich właścicielami używającymi ich do przechwałek. To może być przypadek dla niektórych, ale duma z posiadania aparatu nie jest o tym dla każdego.

Kocham posiadanie takiego pięknego luksusowego aparatu. I to jest, można powiedzieć, część tego, czym jest Leica – luksusowym przedmiotem. Ale to nie jest dla korzyści popisywania się, to jest dla korzyści osobistej przyjemności. Kosztował mnie kupę kasy, szczególnie jeśli wliczymy w to koszt obiektywów. Mógłbym zabrać moją rodzinę na wakacje prawdopodobnie dwukrotnie za tyle, ile mnie to kosztowało, ale zamiast tego egoistycznie wydałem te pieniądze na siebie. Jak mogę go nie szanować, doceniać i być dumny z jego posiadania, biorąc to wszystko pod uwagę.

Mając tę dumę, szacunek i uznanie dla niego musi być pozytywną rzeczą. Szanuję go jako rzecz, ale szanuję go również w użyciu. Z tego powodu poświęciłem czas, aby naprawdę poznać aparat w sposób, którego nie jestem pewien w przypadku wielu innych. Gdy tylko dostałem do niego Summicrona 35mm, poczułem, że jest kompletny, że jest czymś, co nie powinno mnie powstrzymać przed osiągnięciem tego, co najlepsze. Niektórzy mogą uznać to za głupotę, ale ja nie chciałem go zawieść! Pierwszy film jaki nim zrobiłem to zdjęcie, zdjęcie, które mam nadzieję, że większość zgodzi się, że ma przynajmniej jakąś wartość?

Pierwsza rolka z Summicronem 35mm v3

Jestem z niego bardzo zadowolony, nie tylko dlatego, że podoba mi się jako zdjęcie, ale również dlatego, że próbowałem zrobić zdjęcie, które mi się podoba z tego kawałka drogi od lat! Zawsze uważałem, że ma on wartość, ale nie jako pusta droga. Pierwszy film z Summicronem, a ten facet pojawia się w samą porę. Udało mi się zrobić zdjęcie, pomimo mojej niemalże panicznej strachu przed możliwością przegapienia tego momentu. Byłem bardzo zadowolony, że odniosłem sukces, ale co więcej, fakt, że stało się to z tym nowym, kompletnym aparatem przypieczętował moją emocjonalną reakcję na ten aparat!

Zakończ więc moją recenzję Leica M7.

Leica M7 wypełnia dziurę w moich wymaganiach, gdzie chcę fotografować czymś nieco mniej restrykcyjnym niż wiele w pełni automatycznych aparatów, których często używam, ale bez dodawania stosów zbędnych funkcji. Udaje się to osiągnąć bez dodawania poważnych rozmiarów i wagi, a aparat rzadko przeszkadza mi w pracy czy sprawia wrażenie niewygodnego w noszeniu. W dni, w których udaje mi się przekonać samego siebie, że potrzebuję tylko Summicrona 35mm, wisi on przewieszony przez moją klatkę piersiową, gotowy do fotografowania, ale nie czuję, że jest tam potrzebny. W tym celu, pomimo tego, że jest on po dużej stronie w porównaniu do (na przykład) Ricoh GR1v, udaje mu się być aparatem kompaktowym 35mm w taki sam sposób, w jaki robi to wiele innych, dużo mniejszych aparatów, które noszę.

Jak wspomniałem w moich postach o GR1v, czuję, że jest on idealnym partnerem tego aparatu dla moich potrzeb. Tak, martwię się o jego awarię, ale pozostaję pragmatyczny pamiętając, że nie mam takich samych obaw czy zmartwień na co dzień w stosunku do żadnego z moich innych aparatów. Jeśli się zepsuje, to się zepsuje, będę go naprawiał, ponieważ nie mogę go w żadnym stopniu winić jako narzędzia! A poza statusem narzędzia, postrzegam go jako coś więcej; do tego stopnia, że wpłynął na moją mentalność fotografowania poprzez jego używanie.

Chociaż nie jest to pogląd podzielany przez wszystkich, naprawdę uważam, że Leica M7 zachowuje to poczucie doskonałego projektu odziedziczonego po swoich przodkach. Co prawda jest kilka rzeczy, które sprawiają, że można się podrapać w głowę, co projektant miał na myśli, ale sposób działania automatycznej ekspozycji i światłomierza w pełni to rekompensują. Sam miernik jest tak prosty, jak to tylko możliwe, bez zbędnego komputera podejmującego decyzje za sceną, jest to po prostu prosty miernik, który daje prosty odczyt. Jednak we właściwych rękach, w połączeniu z dobrze przemyślaną implementacją automatycznej ekspozycji, jest niemal bezbłędny. Daje mi to poczucie pewności, że potrafię wybrać prawidłową ekspozycję, czego nie jestem pewien w przypadku żadnego innego aparatu. Można by argumentować, że po prostu zrozumiałem jak używać tego aparatu lepiej niż jakiegokolwiek innego, ale jeśli stało się to dzięki ogromnej dumie, jaką mam z jego posiadania, to niech tak będzie.

W końcu czuję, że kupiłem coś o niekwestionowanym znaczeniu na mojej drodze jako fotografa i podczas gdy niektórzy mogą nie znaleźć tej samej miłości do Leica M7, dla mnie czuję, że jest to całkiem możliwe, że najbliższa rzecz, jaką mam do idealnego aparatu!

Cheers for reading!

Hamish

Dużo więcej zdjęć można znaleźć na moim flickr tutaj
Przegląd i przemyślenia Leica M7 – Luminous Landscapes

Aby zobaczyć więcej artykułów na 35mmc na temat poruszany tutaj, proszę kliknąć jeden z poniższych linków:

Hamish’s M-Mount Rangefinder Reviews Leica M7 leica rangefinder rangefinder rangefinder camera

Support & Subscribe

35mmc is free to read. Jest finansowany z reklam. Jeśli nie lubisz reklam, możesz je zasubskrybować tutaj, a znikną.

Za zaledwie 1$ miesięcznie możesz pomóc w utrzymaniu 35mmc i uzyskać dostęp do ekskluzywnych treści na Patreon. Możesz też wrzucić parę groszy do słoika z napiwkami przez Ko-fi:

Zostań Patronem!

Dowiedz się, na co idą twoje pieniądze tutaj.
Chcesz pisać dla 35mmc? Dowiedz się jak to zrobić tutaj.

.

Leave a Reply

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.